Nieplanowana ciąża a ubezpieczenie – smutek nad rozlanym mlekiem?

„I było się! Zaszłam w ciążę, mimo że planowałam zrobić to w kolejnym roku, i nie zdarzyłam się ubezpieczyć. Co robić?” – takie pytanie nadesłała do naszej redakcji Joanna z Poznania. Sprawa nie jest beznadziejna, choć pani Joannie pozostaje niewiele opcji do wyboru.

Wszystko przez karencję – to słowo wprawia w osłupienie niezaznajomionych z tematem ubezpieczeń klientów, którzy łączą się z agentami ubezpieczeniowymi w trakcie ciąży. Karencja jest okresem liczonym od zawarcia umowy, gdy pomimo opłacania składek nie przysługują nam świadczenia zawarte w zgodzie z ubezpieczycielem. Aby chronić się przed wyłudzeniami od nieuczciwych klientek zatajających swoją ciążę, większość towarzystw ubezpieczeniowych stosuje w umowach zapis o 9-miesięcznej karencji. Niektórzy ubezpieczyciele oferują jednak polisy na życie o 6-miesięcznej karencji. W przypadku pani Joanny to świetne wyjście, gdyż jest ona tylko w pierwszym trymestrze. Wystarczy, że wpisze w wyszukiwarkę hasło: ubezpieczenie urodzenie dziecka karencja 6 miesięcy i znajdzie kilka opcji, z których wybierze tę najkorzystniejszą.

Czasem a zamiast płakać nad rozlanym mlekiem, warto przypomnieć sobie, albo nie jesteśmy objęcie ubezpieczeniem społecznym przez naszego pracodawcę. Często daje się, że takie ubezpieczenie obejmuje zdarzenie, jakim jest narodzenie dziecka. Coraz więcej pracodawców, aby związać ze swoją firmą szczególnie cenione pracownice, proponuje im nie tylko takie ubezpieczenie, ale korzystny pakiet socjalny, gwarantujący powrót do lekturze po urlopie wychowawczym lub okresową ofertę działalności w systemie home office. Wydarzenie w ciążę nie jest bowiem krajem świata, a wszystkie badania prowadzą, że robiące kobiety lubią tych panów, którzy potrafią zrozumieć, że praca zawodowa nie musi się odbywać kosztem szczęścia rodzinnego.